Vexa Rossignol Odlo Swenor Marwe Ski Way SkiGo

Kryształowa Kula - najcenniejsza strata Sundby'ego

opublikowano: 24 lipca 2016 autor: Łucja Łukaszczyk

fot. Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami

fot. Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami
Martin Sundby, zdyskwalifikowany za niewłaściwe dawkowanie leku, musi zwrócić Międzynarodowej Federacji Narciarskiej Kryształową Kulę. Dario Cologna dostanie ją bez szumu – pocztą. Jak powstaje ta najbardziej rozpoznawalna w narciarskim świecie nagroda?

W lipcu 2016 roku Sportowy Sąd Arbitrażowy w Lozannie podtrzymał decyzję Światowej Agencji Antydopingowej o ukaraniu norweskiego zawodnika za przekroczenie dopuszczalnego stężenia leku na astmę podczas dwóch startów w sezonie 2014/2015. Oprócz dwumiesięcznej dyskwalifikacji, Sundby musi zwrócić nagrody pieniężne i trofea. O ile zwrot 131 tys. franków szwajcarskich (ok. pół miliona złotych) wziął na siebie Norweski Związek Narciarski, Martin Sundby musi pożegnać się z nagrodami za zwycięstwo w morderczym Tour de Ski oraz w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata w sezonie 2014/1015. Półmetrową, ważącą niespełna 10 kg Kryształową Kulę Sundby włoży do specjalnie zaprojektowanego futerału i z ciężkim sercem zamknie wieko. Zawodnik ma zwrócić do nas trofea za pośrednictwem Norweskiego Związku Narciarskiego. Do Dario Cologni Kryształową Kulę wyślemy pocztą – wyjaśnia logistyczne aspekty procedury Michal Lamplot, odpowiedzialny w FIS za biegi narciarskie. I choć Sundby'emu wciąż pozostaną dwie Kryształowe Kule z sezonów 2013/2014 i 2015/2016, puste miejsce na półce będzie przypominać o stracie.

Cudeńka od JOSKI

Wyglądają jak globusy z zamkniętymi wewnątrz bańkami powietrza na długiej, masywnej nóżce. W centralnym punkcie zdobi je charakterystyczna śnieżynka FIS. Na nóżkach wygrawerowana nazwa dyscypliny i loga sponsorów. Od ponad 25 lat Kryształowe Kule robi dla Międzynarodowej Federacji Narciarskiej huta szkła JOSKA Crystal na obrzeżach Bodenmais, głównego ośrodka narciarstwa biegowego w Lesie Bawarskim (zobacz opis tras). W 1987 roku FIS przesłał pytanie, czy moglibyśmy zrobić dla nich kulę, która będzie przyznawana za zwycięstwo zawodnikom, którzy w ciągu całego sezonu zgromadzą największą liczbę punktów w pucharach świata. Po dwóch miesiącach pojechaliśmy do ówczesnej siedziby FIS w Bernie z prototypem. I tak to się zaczęło – wspomina Adam Alois, dyrektor zarządzający JOSKA Crystal. Od tamtej pory było wielu, którzy gotowi byli zapłacić krocie za taką samą Kryształową Kulę (wartość dużej Kryształowej Kuli to 5 tys. CHF) Nie ma jednak ceny, która skłoniłaby Aloisa do ustępstwa.

kula 1

Przygotowanie dwóch dużych i czterech małych kul dla najlepszych biegaczy narciarskich trwa tydzień, zaś dla wszystkich dyscyplin – dwa miesiące. Wszystko musi być dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Szkło kryształowe z domieszką tlenku ołowiu jest bardzo twarde i grube. Wydmuchanie jednej kuli zajmuje około 30 minut i wymaga nie lada siły w płucach – tłumaczy Alois. Najpierw jednak masa szklana jest wytapiana w specjalnym piecu w temperaturze 1200 stopni C. Po wyjęciu z niego lepkiej masy, mężczyźni dmą w długą rurę, cały czas obracając ją w dłoniach. Na drugim końcu formułuje się kula, przypominająca choinkową bombkę. Tylko te doskonałe, bez żadnej skazy, są przycinane, polerowane i grawerowane. Wreszcie troskliwie zapakowane w futerały, wędrują w dowolne miejsce na świecie, gdzie na koniec sezonu najlepsi zawodnicy ze wszystkich dyscyplin FIS podniosą je w geście tryumfu. Wątpliwe, by taka sama radość jak przy poprzednich trzech Kryształowych Kulach towarzyszyła Dario Cologni, gdy pokwituje odbiór przesyłki. Oby tylko transport nie zakończył się tak: https://www.youtube.com/watch?v=zas3wJKLrOY

Zdjęcie: Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami

zaktualizowano poniedziałek, 25 lipca 2016 11:04
Oceń artykuł
(2 głosów)
Łucja Łukaszczyk

Łucja Łukaszczyk

Współzałożycielka inicjatywy „Biegówki pod Tatrami”. Jest recenzentką w kilku dużych wydawnictwach, liznęła pracy w agencji PR i reklamy, dokazywała piórem w Towarzystwie Narciarskim „Biegówki”, a gdy warszawskie wieżowce zupełnie przestały przypominać góry, wróciła do rodzimej wioski pod Tatrami. Gdy jako małą dziewczynkę tata brał ją na biegówki, zarzekała się, że nie będzie biegać i ze strachu siadała na zadku przed każdym zjazdem. Ma za sobą znakomite starty w Biegu Piastów, tragiczne w Tartu Maratonie, a po Jizerskiej 50 marzy jej się zaatakowanie 90 km w Biegu Wazów. Kocha też biegi górskie i przygotowuje do pokochania nartorolek.

Łucja Łukaszczyk – współzałożycielka inicjatywy „Biegówki pod Tatrami”. Jest recenzentką w kilku

dużych wydawnictwach, liznęła pracy w agencji PR i reklamy, dokazywała piórem w Towarzystwie

Narciarskim „Biegówki”, a gdy warszawskie wieżowce zupełnie przestały przypominać góry, wróciła

do rodzimej wioski pod Tatrami (dociekliwi mogą po nazwisku zgadnąć której). Gdy jako małą

dziewczynkę tata brał ją na biegówki, zarzekała się, że nie będzie biegać i ze strachu siadała na zadku

przed każdym zjazdem. Ma za sobą znakomite starty w Biegu Piastów, tragiczne w Tartu Maratonie,

a po Jizerskiej 50 marzy jej się zaatakowanie 90 km w Biegu Wazów. Kocha też biegi górskie i

przygotowuje do pokochania nartorolek.

Strona www: www.biegowkipodtatrami.pl/
Komentarze (0)
↑ pomniejsz okienko | ↓ powiększ okienko

busy

Społeczność na biegówkach

  • na tablicy

  • na forum

  • artykuły użytkowników

Wczoraj
kafar obóz pod wieloma względami udany. nieobecni niech żałują. pozdrawiam kafar
05:00
1 tydzień temu
kafar wyjadę z Poznania około 15-stej i we Wrocławiu powinienem być mniej więcej około 17.30 Jadę sam mam 3 miejsca.
Sie 07
alex404 odpowiedział(a) w temacie Odp: Trasy w Warszawie na forach.
Sie 05
2 tygodnie temu
Jandurka dołączył(a) do grupy: Team nabiegowkach.pl
Sie 03
Więcej
Więcej

lubią nas