Vexa Rossignol Odlo Swenor Marwe Ski Way SkiGo

Pies i biegówki, czyli jak to robią w Seefeld

opublikowano: 11 lutego 2016 autor: Łucja Łukaszczyk

fot. Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami

fot. Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami
Dobrze funkcjonująca trasa, na której można bezpiecznie i bezkonfliktowo biegać na nartach z psami to w naszej części Europy rzadkość. Tymczasem w austriackim Seefeld poradzono sobie z tym idelanie.

Musieliśmy to zobaczyć. Trasa przyjazna psom – wyczytałam przed wyjazdem do Seefeld (przeczytaj artykuł o biegówkach w Olypiaregion Seefeld). 2-kilometrowa trasa jest delikatnie pofałdowana. Szeroki pas wyratrakowany do łyżwy, dwa tory do klasyka, wszystko – mimo plusowej temperatury – idealnie utrzymane. Przy trasie kosz z woreczkami na psie odchody. A przed wejściem na trasę w kilku miejscach ustawiony znak z narysowanym psem, który – uwaga – nie jest znakiem zakazu. Nie trzeba było długo czekać, by przekonać się, czy z tej trasy w ogóle ktoś korzysta. Zza zakrętu wyłoniła się starsza pani na biegówkach. Obok niej radośnie krążył czworonożny przyjaciel. Najpierw podbiegł do Piotrka, obwąchać aparat, później przywitał się ze mną. Gdybyż to nasz pies był taki wychowany...

DSC 4335

Psy zamiast dzieci

Trasy dla psów? – nieco zdziwiony powtarza moje pytanie Martin Tauber, który odpowiada za przygotowanie 295 km tras w całym regionie Olympia Region Seefeld. Nie spodziewał się, że to przedłożę nad snowfarming, trasy dla niepełnosprawnych czy Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym, które za trzy lata odbędą się w Seefeld. Zauważyliśmy, że coraz więcej naszych gości podróżuje z psami zamiast dzieci. Zresztą psy też powinny mieć wakacje, a nie siedzieć cały czas w hotelowym pokoju – wyjaśnia żartobliwie. Początkowo, czyli ponad piętnaście lat temu, trasa była w sąsiednim Leutasch, jednak przed kilku laty została przeniesiona do Seefeld. Powód był – jak to w Austrii – praktyczny: gdy zniknie śnieg, pola w Leutasch są użytkowane przez rolników, a pozostałe po zimie psie odchody powodowały, że krowy chorowały. Dlatego zdecydowano, że lepszą lokalizacją będzie pole golfowe w Seefeld. Ukształtowanie terenu i profil trasy też nie były bez znaczenia. Cała rekreacyjna trasa zapewnia dobrą widoczność, nie ma niespodziewanych ostrych zakrętów, nie ma stromych podbiegów i zjazdów. A że psy nie muszą być na smyczy, nie ma obawy, że nagle jakiś wbiegnie pod narty.

DSC 4405-2

Odciski łap

Specjalnie wyznaczona trasa, na której można biegać na nartach z psami jest genialnym w swej prostocie pomysłem. Z jednej strony nie trzeba wybierać między spacerem z pupilem a bieganiem na nartach, z drugiej – inni użytkownicy trasy nie narzekają na psy niszczące ślady. A z tym trzeba się liczyć, zwłaszcza gdy śnieg jest miękki i psie łapy zostawiają dziury. Psy szczególnie lubią spacerować torem do klasyka: ubity jest po prostu wygodny, ale znów – podczas odwilży czy w marcowym słońcu – łatwiej go zniszczyć. Nie ma tego problemu na północy Skandynawii, gdzie siarczyste mrozy tak utwardzają trasy, że nawet po harcach ciężkiego psiska nie ma śladu. A jeśli ktoś chce zrobić trening na perfekcyjnie przygotowanej trasie, wybiera po prostu wśród dziesiątków kilometrów pozostałych. Oczywiście, dobrze działa to w regionie takim ja Olympia Region Seefeld, gdzie wygospodarowanie z setek kilometrów kilku na bezpieczną trasę dla psów nie jest żadnym kłopotem. Co innego w Polsce, gdzie w wielu miejscach kilka kilometrów tras to już cały kompleks, którego trzeba zazdrośnie strzec przed pieszymi spacerowiczami. A ci zostawiają dziury o wiele większe i głębsze niż psie łapy.

DSC 4333

Autor wszystkich zdjęć w tekście: Piotr Manowiecki / Biegówki pod Tatrami

zaktualizowano środa, 07 grudnia 2016 20:12
Oceń artykuł
(2 głosów)
Łucja Łukaszczyk

Łucja Łukaszczyk

Współzałożycielka inicjatywy „Biegówki pod Tatrami”. Jest recenzentką w kilku dużych wydawnictwach, liznęła pracy w agencji PR i reklamy, dokazywała piórem w Towarzystwie Narciarskim „Biegówki”, a gdy warszawskie wieżowce zupełnie przestały przypominać góry, wróciła do rodzimej wioski pod Tatrami. Gdy jako małą dziewczynkę tata brał ją na biegówki, zarzekała się, że nie będzie biegać i ze strachu siadała na zadku przed każdym zjazdem. Ma za sobą znakomite starty w Biegu Piastów, tragiczne w Tartu Maratonie, a po Jizerskiej 50 marzy jej się zaatakowanie 90 km w Biegu Wazów. Kocha też biegi górskie i przygotowuje do pokochania nartorolek.

Łucja Łukaszczyk – współzałożycielka inicjatywy „Biegówki pod Tatrami”. Jest recenzentką w kilku

dużych wydawnictwach, liznęła pracy w agencji PR i reklamy, dokazywała piórem w Towarzystwie

Narciarskim „Biegówki”, a gdy warszawskie wieżowce zupełnie przestały przypominać góry, wróciła

do rodzimej wioski pod Tatrami (dociekliwi mogą po nazwisku zgadnąć której). Gdy jako małą

dziewczynkę tata brał ją na biegówki, zarzekała się, że nie będzie biegać i ze strachu siadała na zadku

przed każdym zjazdem. Ma za sobą znakomite starty w Biegu Piastów, tragiczne w Tartu Maratonie,

a po Jizerskiej 50 marzy jej się zaatakowanie 90 km w Biegu Wazów. Kocha też biegi górskie i

przygotowuje do pokochania nartorolek.

Strona www: www.biegowkipodtatrami.pl/
Komentarze (0)
↑ pomniejsz okienko | ↓ powiększ okienko

busy

Społeczność na biegówkach

  • na tablicy

  • na forum

  • artykuły użytkowników

Wczoraj
kafar obóz pod wieloma względami udany. nieobecni niech żałują. pozdrawiam kafar
05:00
1 tydzień temu
kafar wyjadę z Poznania około 15-stej i we Wrocławiu powinienem być mniej więcej około 17.30 Jadę sam mam 3 miejsca.
Sie 07
alex404 odpowiedział(a) w temacie Odp: Trasy w Warszawie na forach.
Sie 05
2 tygodnie temu
Jandurka dołączył(a) do grupy: Team nabiegowkach.pl
Sie 03
Więcej
Więcej

lubią nas